» Szósta wygrana z rzędu - Wolves bez szans w Q! Dziś w nocy Cleveland Cavaliers bez większych problemów poradzili sobie z ekipą Minnesota Timberwolves, pewnie pokonując ją w The Q, 109-95. Tym samym podopieczni trenera Mike'a Browna przedłużyli do dziewięciu serię wygranych nad drużyną z Minneapolis oraz ogólnie do sześciu w ostatnich spotkaniach. Ogólny bilans ekipy z Ohio to teraz 36 wygranych i 11 porażek, co jest najlepszym wynikiem w NBA.
Mecz w Cleveland, od pierwszej minuty toczył się pod dyktando Kawalerzystów. Gospodarze nieprzerywanie narzucali przeciwnikom swoje tempo i własne warunki gry.
Rekordowe 23 punkty w swojej karierze w NBA zaliczył JJ Hickson, który do swojego dorobku dodał też 8 zbiórek i blok. Młody podkoszowy Cavs, przez cały mecz grał wyjątkowo aktywnie i agresywnie bez piłki, dzięki czemu z łatwością na czystych pozycjach znajdowali go koledzy z drużyny.
Trudno nazwać to spotkanie ekscytującym widowiskiem. Jest jednak kilka rzeczy, dla których warto obejrzeć je jeszcze raz. Pierwsza sprawa to właśnie rekord punktowy J.J'a Hicksona, który rozpoczął mecz od 6 pierwszych punktów drużyny z Cleveland.
Druga sprawa to dłuższa gra drugoplanowych postaci teamu z Ohio. Dziewięć minut gry od Mike'a Browna dostał rookie Daniel Green, który zdołał w tym czasie zanotować 6 punktów, rzucając na 50% skuteczności z gry.
W pierwszej kwarcie na boisku pojawił się Jamario Moon, który niedawno wrócił po kontuzji, ale dopiero dzisiaj można było zauważyć, że "Księżyc" wraca już do pełni zdrowia. Mało tego, we wczorajszym starciu Jamario zanotował 14 punktów, co było drugim najlepszym wynikiem w zespole Winno-Złotych.
Warto wspomnieć też o akcji, jaka miała miejsce a trochę ponad minutę przed końcem 1. kwarty. James rozgrywał właśnie akcję swojego zespołu, kiedy w pewnym momencie chciał podać wszerz. Piłę przechwycił jednak Corey Brewer.
Skrzydłowy Timberwolves pognał na kosz co sił w nogach, jednak zapomniał o jednym... pozostawił Króla Jamesa za swoimi plecami. Brewer chcąc wykonać łatwego lay-upa został zablokowany przez LeBrona w jego stylu.
Pierwszą część spotkania CC wygrali 27 do 26.
Druga "ćwiartka" to największa ucieczka "Kawalerzystów". Pierwsze minuty do dobra gra Gibsona i Ilgauskasa , którzy ciągnęli team po nieobecność LBJ'a. Uspokojenie ataku pozycyjnego i granie twardszej obrony pozwoliło nieco odskoczyć rywalom.
Coach Cavaliers postanowił wtedy wprowadzić na parkiet pierwszoroczniaka - Daniela Greena, który dobrze spisywał sie w ofensywie razem z Shaquillem O'Nealem i Jamesem, którzy prowadzili swój zespół w tym fragmencie gry.
Po dwóch kwartach na tablicy świetlnej widniał wynik 60-48.
Trzecia dwunastka to systematyczne powiększanie przewagi przez gospodarzy. Na Parkiecie od samego początku drugiej połowy, jak zwykle zameldowała się pierwsza piątka Cavs, która dobrym szukaniem kolegów na wolnych pozycjach z łatwością rozpracowywała defensywę rywali.
Do końca tej części gry ekipa z C-Town wypracowała na tyle bezpieczną przewagę, że w kolejnych minutach na korcie nie musiał gościć już supergwiazdor CC. LeBron James zdążył zdobyć jednak double-double składające się z 12 punktów i 11 asyst + 6 zbiórek, blok, przechwyt i 3 straty.
3 kwarta zakończyła się wynikiem 85-65.
W ostatniej części gry zagrały już głównie rezerwy drużyny z Ohio. Mimo, że gra nie wyglądała już tak dobrze jak wcześniej, to nadal podopieczni Brona nie dawali swoim rywalom za dużych szans na zdecydowane odrobienie straty punktowej.
Najlpiej spisywali się obwodowi, którzy tak, jak Moon na początku kwarty trafiali rzuty za 3, szukali łatwych pozycji pod koszem i dobrze dostarczali piłki do Zydrunasa Ilgauskasa. Litewski center wchodząc z ławki zdołał zanotować na swoim koncie 13 punktów 5 zbiórek i 2 asysty.
Na koniec nie można jednak zapomnieć o wyjściowym wysokim Cavs - Shaqu O'Nealu, który zagrał dobre zawody zdobywając 13 punktów 4 zbiórki i 4 asysty. Przyzwoicie w roli zmiennika kontuzjowanego Mo Williamsa spisał się też Daniel Gibson. "Boobie" zaliczył 13 punktów 4 zbiórki i 3 asysty.
Cleveland Cavaliers wygrali ostatecznie spotkanie 109-95.
Kolejny mecz Cavs rozegrają już jutro w Indianapolis, gdzie zmierzą się z miejscowymi Pacers.
Mecz niby był, a go nie było. Gładko, przyjemnie. Wynik taki sobie bo w 4 kwarcie totalny luz. Życiówka JJ'a, Moon już widać zdrowy, wszyscy zrobili swoje.
Sashy się trochę nie udał (0/5 plus airball z osobistego) powrót do The Q
Zdziwiony jestem postawą Wolves w 4 kwarcie. Już nie chodzi nawet o fakt ze grali S5 przy ławce Cavs jak o mistrzostwo (Brewer MVP NBA w grabage time ;] ), bo to idzie zrozumiec, ale celowe faulowanie przy 5 sek do konca przy tak wyraznej porazce ? Nie łapie ;]
Mecz był dosyć nudny, normalnie bym przestał oglądać po pierwszych 5 minutach ale Mo jak zaczął się udzielać to padłem haha Jutro Pacers, z nimi powinno być ciekawiej.
Na WP są składy na ASG rezerw. Dali tą ciote Horforda zamiast shaqa :/
Serwis Cavs.e-nba.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy! Zastrzega sobie jednak prawo do ich edycji, kasowania, a także banowania ich autorów.