» Kolejny blow-out! Niedźwiadki rozbite w Q! 250 zwycięstwo Mike'a Browna jako szkoleniowca Cavaliers stało się faktem. Jego podopieczni nadzwyczaj łatwo uporali się dzisiaj z Memphis Grizzlies - 105:89 - i odnieśli swoje dziewiąte zwycięstwo z rzędu, jednocześnie rewanżując się za porażkę, jaką ponieśli 8. grudnia w mieście Elvisa. Jeszcze wczoraj Grizzlies cieszyli się z wygranej nad aktualnymi mistrzami, Los Angeles Lakers, ale wizyta w Cleveland na pewno szybko stłumiła tą radość. "Niedźwiedzie" w hali Cavs bardziej przypominały bezradnego "Misiaczka" i nie miały wiele do powiedzenia w starciu z bardziej doświadczonym zespołem. Gospodarze szybko wypracowali sobie wysokie prowadzenie i nie oddali go do samego końca.
Pod nieobecność Mo Williamsa, LeBron James mocno zaangażował się w rolę rozgrywającego. "To nie ma znaczenia. Dla zwycięstw jestem gotowy zrobić wszystko." - mówił.
Efekt? Kolejna wygrana i wyrównanie rekordu kariery pod względem asyst (15). Wcześniej dokonał tego w 2005 roku, również przeciwko Grizzlies. James już po pierwszych trzech kwartach miał na swoim koncie 13 kluczowych podań. Z parkietu schodził na około 5 minut przed końcową syreną, kiedy spotkanie było już rozstrzygnięte i oba zespoły dały szanse pograć rezerwowym.
Swój występ LBJ zakończył ponadto z 22 punktami, 6 zbiórkami i kolejnym blokiem z serii "chase-down" na O.J'u Mayo (10pkt, 4/15). "Widzi rzeczy, których inni zawodnicy nie są w stanie zobaczyć. - ocenił bezradny szkoleniowiec Grizzlies. "To po prostu świetny zawodnik, nie wiem, co więcej można o nim powiedzieć."
Świetnie wspierał go Shaquille O'Neal. "Wygląda świetnie. Jest zmobilizowany." - stwierdził James.
Shaq zdobył 13 punktów, miał 4 bloki i zebrał 13 piłek, co jest jego najlepszym wynikiem w tym sezonie. Daddy jest ostatnio w bardzo wysokiej formie i jak widać ciągle potrafi dominować pod tablicami. W ten sposób pokazuje, że pominięcie go wyborze do grona All-Star jest błędem.
Zamazuje też brak Mo i Delonte Westa w składzie.
"Kiedy ze składu wypadł Mo i Delonte postanowił podnieść poziom swojej gry. Wiedzieliśmy, że stać go a to. Gra z większym przytupem, którego brakowało mu na początku sezonu. Miał inne nastawienie niż nam się wydawało. Myśleliśmy, że gra wolno, ale on po prostu oszczędzał się na drugą część rozgrywek. Nabrał nas, tak sądze." - mówił LBJ.
O'Neal dowodził wśród podkoszowych Cavaliers, którzy pozwolili najlepiej punktującej spod kosza drużynie w lidze na 34 punkty z pomalowanego podczas, gdy sami rzucili o 30 więcej. Diesel, Zydrunas Ilgauskas, J.J Hickson i Anderson Varejao wywalczyli razem 50 punktów i 32 zbiórki. Wspomniana czwórka skutecznie powstrzymała Zacha Randolpha (8 punktów, 4 zbiórki 3/14 z gry) czy Marca Gasola (10 punktów, 3 zbiórki), który od dzisiaj będzie wiedział co to "Black Tornado".
Cavaliers już od pierwszej kwarty znakomicie spisywali się w ataku.
Rzucili w niej aż 16 punktów spod samego kosza, mimo 3. spudłowanych lay-upów. Warto zaznaczyć, że LeBron dwukrotnie kończył akcję hakiem. Jeśli ma miejsce nikt nie jest w stanie obronić tego rzutu. Kareem Abdul-Jabbar gdzieś tam uśmiecha się pod nosem.
CC wykorzystali typowe symptomy rozgrywania meczów dzień po dniu u swojego rywala. Grizzlies oddawali sporo rzutów z dystansu i nie wykorzystywali swojego największego atutu, bowiem w ciągu pierwszych 12 minut zdobyli tylko 6 oczek z pomalowanego.
Rudy Gay co prawda rozpoczął całkiem nieźle, ale kompletnie nic nie wychodziło Zachowi Randolphowi, który w poprzednich meczach regularnie dostarczał double-double. To nie był jego dzień, tym bardziej, że ścianę pod obręczą Cavs stanowił nie kto inny jak "Wielki Świadek".
Shaq był bardzo zmobilizowany na samą myśl o pojedynku z wychwalanymi wysokimi Grizzlies i to na pewno w dużym stopniu wpłynęło na fakt, że już do przerwy zgromadził w swoim dorobku 8 punktów i 10 zbiórek i na przestrzeni spotkania dał im dobrą lekcję. W późniejszej fazie drugiej kwarty kibice zafundowali mu nawet oklaski na stojąco po tym jak zablokował OJ'a Mayo.
Ekipa z Memphis wciąż nie radziła sobie w trumnie, dlatego nie zachwycała ani jej skuteczność rzutów (37%) ani zdobycz punktowa po pierwszych 24 minutach. Kawalerzyści prowadzili 55:37.
W trzeciej odsłonie klub ze stanu Ohio postawił właściwie kropkę nad i. Kontrolował wydarzenia na boisku i utrzymywał wysokie prowadzenie oscylujące w granicach 20 punktów a jeśli spojrzy się na to, że równocześnie nic nie szło gościom to trudno było spodziewać się nagłego zwrotu akcji.
Bo żaden takowy nie nastąpił.
"Wyglądali na świeższych. Wiedzieli po co wychodzą na parkiet. Trudno ich tam pokonać. Mają świetną publiczność i ciężko się gra z nimi w Cleveland." - wspomniał Gay.
I ma rację, bo Niedźwiadki nie wygrały w C-Town od 2003 roku.
Cavs rozgrywali wyśmienite zawody i przed decydującą odsłoną mieli 24 punkty przewagi (86:62).
Do tego czasu LBJ zdołał uzyskać tylko' 17 punktów, ale co ważniejsze, świetnie dyrygował zespołem, trafiał na wysokiej skuteczności i bardzo dobrze krył Rudy'ego Gay'a (15pkt).
W czwartej kwarcie niewiele się zmieniło i tak jak już zostało wyżej napisane, jeszcze w jej połowie na boisku zameldowali się.. głębocy zmiennicy. Swoją szansę dostał m.in Cedric Jackson czy Danny Green. Tylko dzięki temu przyjezdni zmniejszyli rozmiary porażki do szesnastu punktów - 105:89. Rewanż więc jak najbardziej udany.
"Jesteśmy świadomi, kiedy przegrywamy. Chcieliśmy zagrać lepiej niż ostatnio i udało nam się. Bywałem już częścią wielu znakomitych defensywnych występów. Dzisiaj mieliśmy jeden z nich. To bardzo wybuchowa ekipa. Poprzednio daliśmy im rzucić koło 110 punktów, nie tym razem."
Kolejne spotkanie, trzecie kolejne w Quicken Loans Arena, Cavaliers rozegrają już w czwartek, kiedy do miasta przybędą Miami Heat. Czy wtedy 10 wygrana z rzędu i 40 w sezonie stanie się faktem? "Będzie fajnie. Razem z Dwyanem rywalizujemy na wysokim poziomie, gramy na takim szczeblu, dlatego nie mogę się doczekać i poważnie spoglądam na ten mecz. - skwitował Bron.
A jednak było łatwo:) Trochę na początku się obawiałem jeszcze, bo Gay rzucał nad LBJ'em ale później był już spokój. Podobała mi się gra zespołowa CC dzisiaj. Przez 3 kwarty ogrywaliśmy ich świetnymi podaniami. Później młodzi z ławki zaczęli już grać trochę pod siebie, ale co tam:D w końcu nie często czują parkiet u Browna:D
Cos pieknego... gramy naprawde coraz lepszy basket, a gra Shaq'a naprawde mi imponuje... Oby tylko wytrzymal ze zdrowiem i forma do Playoffs A LeBron, zagral po prostu- jak prawdziwy lider CAVALIERS !!!
Cedric Jones to jakiś nowy? Słyszałem że mamy cedrica jacksona ale Jones'a?
Serwis Cavs.e-nba.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy! Zastrzega sobie jednak prawo do ich edycji, kasowania, a także banowania ich autorów.