» 10 wygrana z rzędu - Heat ulegają Cavs w Q ! Cleveland Cavaliers bardzo pewnie pokonali Miami Heat w Quicken Loans Arena, 102:86. Dla "Kawalerzystów" była to już dziesiąta wygrana z rzędu i równocześnie czterdziesta w trwającym sezonie. Cavs z aktualnym bilansem 40-11, zajmują pierwsze miejsce w swojej Dywizji, Konferencji oraz w całej lidze NBA.
Przedłużona seria zwycięstw jest o tyle szczególna, że dokonuje się w większości pod nieobecność dwóch kontuzjowanych rozgrywających - Mo Williamsa i Delonte Westa. Drużynie ze stanu Ohio wróżono poważne kłopoty bez tej dwójki graczy w składzie, a tymczasem... Cavaliers kroczą od wygranej do wygranej i są niepokonani bez Mo-Ammo (8-0) i D-Westa (7-0) !
Fanom Cavs wydawało się, że obwodowa rotacja w ich ulubionej drużynie - nie może już zostać bardziej zaburzona, gdy na dwie godziny przed spotkaniem, z USA dotarła kolejna szokująca wiadomość - Daniel Gibson nie zagra. Piosenkarka Keyshia Cole, która jest z Danielem w ciąży, bardzo źle się poczuła i została natychmiast odwieziona do szpitala. Młody rozgrywający CC postanowił czuwać przy narzeczonej, tak długo jak będzie to konieczne.
Trener Mike Brown podjął decyzję, że jako rozgrywający od pierwszych minut zagra... LeBron James, a do pierwszej piątki wskoczy (pierwszy raz w karierze - przyp. red.) Jawad Williams. Przy takich radykalnych przetasowaniach w składzie, "Kawalerzyści" podeszli do meczu z Miami Heat...
"Winno-Złoci" starcie z "Żarem" rozpoczęli bardzo dobrze - uruchamiając w dwóch pierwszych akcjach swoich startowych podkoszowych. JJ Hickson i Shaq O'Neal trafili solidarnie, po razie z gry i dali szybkie prowadzenie 4:0 na otwarcie meczu. Pierwsze oczka po stronie przyjezdnych z Florydy, a właściwie... Bostonu, zdobył natomiast skrzydłowy Michael Beasley.
Podopieczni Mike'a Browna nie przestawali grać agresywnie - cały czas szukali wejść bliżej kosza i punktów z 'pomalowanego'. W jednej z początkowych akcji, Anthony Parker przechwycił piłkę i zagrał ją natychmiast do wybiegającego na pusty kosz - Hicksona. JJ pognał w kierunku obręczy, a za nim ruszył gwiazdor Heat, Dwyane Wade. Bezskutecznie. Skrzydłowy Cavs popisał się bardzo efektownym wsadem, wykonując tak zwany "facial dunk" przy euforii miejscowej publiczności.
W tym momencie o czas poprosił Erik Spoelstra - coach gości. Przy stanie 2:10, trenerskie uwagi najwyraźniej dotarły do graczy Heat i zaczęli oni grać bardzo dobrą i zdyscyplinowaną koszykówkę. Zanotowali 'run' 12-4, doprowadzając do remisu po 14 na pięć i pół minuty przed końcem pierwszej kwarty. Prym w pościgu gości wiedli Dwyane Wade oraz nieoczekiwanie... Joel Anthony.
Przyjezdni wcale nie wyglądali w tym momencie na zespół rozgrywający spotkanie z serii 'back-to-back', który jeszcze kilkanaście godzin wcześniej grał w Bostonie z tamtejszymi Celtics. Gra bardzo się wyrównała, a Cavs choć powrócili na prowadzenie, wiedli jedynie skromne przodownictwo. W końcówce, jeszcze raz odskoczyli - tym razem na 6 punktów, ale Heat ponownie zniwelowali stratę i ostatecznie przegrali pierwszą 'dwunastkę' zaledwie jednym oczkiem, 28:29.
Nie czuli się też póki co zawiedzeni Ci, którzy ostrzyli sobie zęby na kolejny pojedynek strzelecki liderów obu ekip - "James vs. Wade". LeBron miał 14 punktów w tej kwarcie, a D-Wade, 13.
Drugie dwanaście minut od trafienia z dystansu otworzył Dorrell Wright, wysuwając Miami przed Cavs. Odpowiedział debiutant Danny Green, ale kolejne punkty dla Heat zdobył Beasley. "Rookie" w talii Mike' Browna ukąsił jednak jeszcze raz, tym razem za trzy. Mecz toczył się 'punkt za punkt', a prowadzenie już we wczesnej fazie drugiej kwarty - zmieniało się kilkukrotnie. Ów trend utrzymał się zresztą przez większość tej części gry. Niewiele zmienił nawet powrót na parkiet gwiazdorów obu drużyn. Tymczasem przerwa zbliżała się nieuchronnie, najczęściej przy stanie remisowym.
Do Quicken Loans Arena dotarł w międzyczasie niespodziewany gość - Daniel Gibson wrócił ze szpitala i szybko pobiegł do szatni aby się przebrać. Kilka minut później, już w dresie, przywitał się z kolegami i zasiadł na ławce rezerwowych. Niemal pewny był więc fakt, że "Boobie" będzie do dyspozycji trenera od początku drugiej połowy starcia z Heat.
Rzucający obrońca Cavs, Anthony Parker (w środku), walczący z dwójką graczy Heat: Jamaalem Magloire (z lewej) i Carlosem Arroyo ( z prawej).
"Kawalerzyści", szarpnęli jeszcze pod koniec kwarty, dokładnie na dwie minuty przed syreną. Zydrunas Ilgauskas trafił swoją 11 trójkę w sezonie, JJ Hickson dodał punkty po lay-up'ie i liderujący dwoma oczkami Cavs - odskoczyli momentalnie na siedem.
Od czego jednak Heat mają w swoich szeregach Dwyane'a Wade'a ? "Flash" najpierw nie pomylił się zza łuku, a po chwili wtargnął pod kosz - kończąc akcję wsadem. Końcowy wynik po 24 minutach rywalizacji, 56:52 dla Cleveland, ustalił z linii rzutów osobistych LeBron James.
Trzecia odsłona spotkania rozpoczęła się od dwóch celnych prób Jermaine'a O'Neal'a i czterech trafionych wolnych Cavs (Parker i James). Zgodnie z przypuszczeniami od pierwszych sekund drugiej połowy - mogliśmy już oglądać na parkiecie w "The Q", Daniela Gibsona i jednocześnie powrót do ustawienia z LeBronem na skrzydle.
Spod kosza punkty zdobył Shaq, Gibson był kilka chwil później faulowany i pewnie trafił oba osobiste, a przewaga Cavaliers sięgnęła ośmiu punktów. J.O. jednak znalazł odpowiedź i jeszcze raz trafił z półdystansu do kosza "Winno-Złotych". "Kawaleria" następne cztery oczka zdobyła wprawdzie z linii rzutów wolnych, ale "Żar" nie był w stanie uczynić nawet tego i z mocno wyrównanego pojedynku - stworzyło się poważne, 10-punktowe prowadzenie gospodarzy.
Wciąż bardzo dobre zawody w trzeciej 'dwunastce' rozgrywał Jermaine O'Neal, dołączył też do niego Michael Beasley, ale Cavaliers byli już w swoim rytmie i myśleli wyłącznie o powiększaniu swojej punktowej przewagi. To też uczynił Shaq pięknym manewrem podkoszowym. 74-62.
W szeregach Cavs nastąpiło w tym momencie lekkie rozluźnienie, które kosztowało utratę kilku oczek i Heat mogli nieco zniwelować straty. J.O (12 punktów w 3 kwarcie) ostatni raz w tej części meczu znalazł sposób na sforsowanie defensywy podopiecznych coacha Browna i przybliżył gości na pięć punktów. Ostatnie słowo wypowiedział jednak... Zydrunas Ilgauskas. "Big-Z" wywalczył piłkę na atakowanej desce i dobił ją z faulem. Litwin trafił także dodatkowy rzut wolny.
81:73 dla gospodarzy po trzech aktach czwartkowego boju. Dwanaście minut dzieliło ich jeszcze od 10 wygranej z rzędu, a 40 w rozgrywkach 2009/2010...
Wszyscy, którzy oczekiwali zaciętej konfrontacji w czwartej kwarcie - rozczarowali się. Goście nie trafiali, natomiast Cavaliers wykonali decydujący atak na dzisiejsze starcie. LeBron sam zdobył 5 oczek, następnie zagrał na alley-oop'a do Jamario Moona i 'uciekinier' 8-0 (jeden dodał Gibson) przy 7 punktach wypracowanej wcześniej zaliczki, tak naprawdę zakończył ten mecz. 88:73 Cavs !
Michael Beasley trafił za trzy dla Heat, próbując dokonać ostatniego zrywu. Kilka chwil później przysługę oddał Boobie Gibson i "Żar" nieoficjalnie - poddał się. Niedługo potem Daniel jeszcze raz skutecznie przymierzył zza łuku i po jego rzucie prowadzenie wzrosło do 16-punktów. 96:80.
Anderson Varejao ucieszył kibiców wsadem po pięknej kombinacyjnej akcji całej drużyny. Bardziej uradował ich jednak LeBron, którego trafienie pozwoliło przekroczyć 100 oczek w meczu i dało fanom w "Q" ich ukochane... darmowe 'Chalupas'. Goście poddali się już oficjalnie zdejmując z parkietu swoich podstawowych graczy, którzy już z perspektywy ławki rezerwowych widzieli jak tablica świetlna w hali wskazuje końcowy wynik: Cleveland Cavaliers - Miami Heat 102:86.
Nikogo już nie dziwią wyborne występy LeBrona James'a - pewnie zmierzającego po drugi z rzędu tytuł MVP rozgrywek. King James zanotował dziś 36 punktów, 8 asyst i 7 zbiórek. 13 oczek i 8 desek zapisał Shaquille O'Neal, a po 12 punktów zdobyli JJ Hickson i Daniel Gibson.
W obozie pokonanych - Dwyane Wade miał 24 punkty i 9 asyst. Wspierał go Michael Beasley, który skompletował double-double (21 punktów, 12 zbiórek). 14 oczek to natomiast wkład punktowy Jermaine'a O'Neal'a. Warto dodać 8 punktów i zbiórek od Joela Anthony'ego.
"Winno-Złotych" (40-11), czeka teraz potyczka z nisko notowanymi New York Knicks (19-29), którzy przyjadą do Cleveland już w sobotę. Początek meczu o godzinie 1.30 czasu polskiego.
10 wygrana z rzędu, niepokonani bez Mo, Delonte. Po prostu, Woow. Wyglądają naprawdę poteżnie. Teraz dwa teoretycznie latwiejsze mecze (Knicks, Nets) i szansa na W12 rysuje się ogromna.
10 wygrana z rzedu, 40 w sezonie. Radzimy sobie swietnie pod nieobecnosc Mo i Delonte. Czego chcieć więcej. Cavs są mocni i teraz kwestia tego czy jakikolwiek trade jest faktycznie potrzebny.
No trzeba przyznac, ze JJ dzis przygasil "Flasha";)Chyba juz mial dosc sluchania jakim jest drewnem i wreszcie zaczal garac na w miare rownym poziomie i sam cos tworzy.Heat sa w jakims dole ewidentnie ale wygrana przy takim oslabieniu! Gratulacje!
Jest dobrze... udaje nam sie wygrywac mecz, za meczem i oby tak dalej... az strach pomyslec, co to bedzie, jak wroci Mo i Delonte a reszta skladu utrzyma obecna forme i determinacje... Jestesmy mocni, musimy przec do przodu... GOO CAVSS !!
A tak w ogole na marginesie... to nasi, chyba jako jedyna druzyna w NBA, zarowno w zeszlym sezonie jak i tym obecnym, nadwyraz czesto wkladaja koszulki 'retro', co z reszta mnie osobiscie bardzo sie podoba ;D Te niebieskie sa naprawde ladne )
.. nie liczy się efektowność -.- najważniejsze są zwycięstwa zespołu a te przychodzą łatwiej, gdy Bron częściej dzieli się piłką. Ja tam wole, żeby grał jak gra, wtedy pracuje cały team, man..
Macko 06.02.2010, 14:42 Ok. Ale wiem ze ty lubisz bez lalusiu. Ostatnio jak mi ciagnales to zes mi nadgryzl lekko, niedobry jestes. Cavs graja zajebiscie w przeciwienstwie do waszych miernot, nawet sam Bryant powiedział , że Nuggets są lepsi HAHHAHAHAHHAHAHAAHHA
@damiano24 ale my nic na to nie możemy poradzić.. nie od dziś wiadomo, że w sieci grasują dzieci neo, napinacze itd. i my również musimy z nimi walczyć ;/
Serwis Cavs.e-nba.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy! Zastrzega sobie jednak prawo do ich edycji, kasowania, a także banowania ich autorów.